Badanie przyczyn poronienia — źródła naukowe o chorobach genetycznych jako przyczynie straty

.
“W pier­wszym trymestrze ciąży 50–80% zar­o­d­ków wykazu­je niepraw­idłowoś­ci chro­mo­so­mowe. Najczęst­szy­mi są aber­rac­je licz­by chro­mo­somów. Częs­tość niepraw­idłowoś­ci chro­mo­so­ma­l­nych spa­da wraz ze wzrostem częs­toś­ci poronień, a niepraw­idłowy kar­i­o­typ poro­nionego pło­du jest szan­są dla kole­jnej ciąży”[1]

.

W epi­to­genezie poronień samoist­nych domin­u­jącą rolę odgry­wa­ją czyn­ni­ki gene­ty­czne. Głównym warunk­iem prowadzą­cym do pow­sta­nia zaburzeń o podłożu gene­ty­cznym jest niepraw­idłowa licz­ba i struk­tu­ra chromosomów.”[2]

.
“W bada­ni­ach Carpa i wsp. wyższe szanse (68%) na urodze­nie zdrowego dziec­ka miały pary, u których poro­niony samoist­nie zar­o­dek miał aber­rację chro­mo­so­mową, niż pary u których w mate­ri­ale z poronienia nie znaleziono aber­racji chro­mo­so­mowych (41%). Według tego samego auto­ra 85% kobi­et, u których poronie­nie było spowodowane aber­racją chro­mo­so­mową u zar­o­d­ka, może być spoko­j­na o losy kole­jnej ciąży, jed­nak u 15% ist­nieje ryzyko powtórzenia się aber­racji chromosomowej”[3]

Dlat­ego zale­ca się, aby badanie przy­czyn poronienia (badanie chorób gene­ty­cznych pło­du) wykon­ać jako pier­wsze badanie w celu stwierdzenia przy­czyny poronienia. Jest to jedy­na szansa 

 

Zdaniem psychologa…

Dla kobi­et, które tracą dziecko, świat w jed­nej sekundzie przes­ta­je ist­nieć, wszys­tko o czym myślały, wszys­tko o czym do tej pory marzyły zni­ka, odczuwa­ją pustkę i tracą sens wszys­tkiego. Doty­ka je ogromne poczu­cie osamot­nienia, pojaw­ia się ból psy­chiczny. Mają częs­to poczu­cie odtrące­nia i pozostaw­ienia samej sobie. Bard­zo szy­bko otocze­nie wraca do tzw. nor­mal­noś­ci i tej nor­mal­noś­ci oczeku­je od ronią­cych kobi­et, od kobi­et, które są pogrążone w żało­bie i które chcą krzy­czeć, by świat na chwilę się zatrzy­mał i by mogły podzielić się z inny­mi, przede wszys­tkim z bliski­mi, swoi­mi uczu­ci­a­mi. Pracu­jąc jako per­son­el medy­czny, może­my pomóc cier­piącej pac­jentce, wystar­czy okazać jej zrozu­mie­nie, ciepło, empatię, cza­sem chwycić za rękę, towarzyszyć jej w tym trud­nym cza­sie. Kobi­ety, które tracą ciążę, częs­to tracą ją po raz dru­gi: następu­je to wtedy, gdy blis­cy i otocze­nie zapom­i­na­ją, umniejsza­ją jej stratę. Dlat­ego warto wysłuchać cier­piącej kobi­ety, pamię­tać, że ona traci ciążę – dziecko, a nie płód, zar­o­dek, czy dopiero 8 tydzień. Dla niej to stra­ta dziec­ka – dziec­ka, które­mu częs­to już nadała imię. Możli­wość nada­nia imienia, przeprowadzenia badań, poz­na­nia płci, zare­je­strowa­nia dziec­ka w urzędzie jest namacal­nym dowo­dem jego ist­nienia, daje kobiecie możli­wość pożeg­na­nia się z nim, prze­jś­cia przez żałobę, pochowa­nia go. Kobi­eta, która traci dziecko, chce, by wszyscy na około pamię­tali, że ona straciła Jagód­kę, Jasia, Krzysia czy Tosię. Warto również pamię­tać, że w tym trud­nym cza­sie, jakim jest żało­ba po utra­conej ciąży, nie jest się samym. Warto szukać wspar­cia, być może lokalnych grup wspar­cia lub dobrego psy­cholo­ga, który pomoże prze­jść przez żałobę, udziela­jąc pro­fesjon­al­nej pomo­cy psy­cho­log­icznej.

Joan­na Piątek-Per­lak — psy­cholog peri­na­tal­ny